Wstaje rano w sumie to nie wiem po co, nie mam nikogo, nikogo kto by mnie wysłuchał czy obronił przed światem, od złych ludzi. Jem śniadanie, robię makijaż, ale po co ? no po co? jesli i tak nie ukryje On mej brzydoty, moich pryszczy czy krzywego nosa. Następne ubierając się myśle, że mogłabym ubrać cokolwiek, bo i tak jestem gruba i w niczym nie będzie mi ładnie. Wychodząc c domu prostuję plecy i nakładam na twarz sztuczny uśmiech. Wchodząc do baru z fast foodami widzę spojrzenie ludzi, ludzi którzy oglądają się za mną a z ich min wyczytuje, że jestem gruba i powinnam schudnąć a zamiast tego wole zjeść więcej. Jedynym cieszącym mnie momentem dnia było obejrzenie się za mną pewnego mężczyzny, nie wiem czy spodobałam mu się czy chciał mnie wyśmiać... Przytłacza mnie otaczająca rzeczywistość. Ludzie oceniają Cię po okładce, nie próbując Cię poznać w środku. Wydają na Ciebie wyrok, a przecież nie o to tu chodzi...Prawda?